Zmarł Janusz Wójcik
Dodano: 14 kwietnia 2009. Edytowano: 22 kwietnia 2009.

Janusz Wójcik, Przewodniczący Komisji Rewizyjnej naszego Stowarzyszenia zmarł nagle 12 kwietnia 2009 r. przeżywszy 65 lat.

Od młodości duszą i sercem związany z Bieszczadami i Beskidem Niskim, ratownik ochotnik Bieszczadzkiej Grupy GOPR, przewodnik Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich w Warszawie. Przez wiele lat był kierownikiem letniej Studenckiej Bazy Namiotowej w Ustrzykach Górnych. Społecznik, który stworzył kawał fajnej historii turystyki.
Dobry i mądry Człowiek, dusza towarzystwa. Przez przyjaciół nazywany Kiciuś i Żubr Pulpit.

 

Ostatnie pożegnanie śp. JANUSZA WÓJCIKA (21.02.1944 – 12.04.2009)

Wetlina – Stare Sioło 18.04.2009 r.

Droga Bożenko,
Pogrążeni w smutku najbliżsi przyjaciele śp Janusza,
Koleżanki i Koledzy Ratownicy Grupy Bieszczadzkiej GOPR.

Zebraliśmy się, by towarzyszyć w ostatniej ziemskiej drodze śp Janusza Wójcika – ratownika i przewodnika górskiego, człowieka kochającego Bieszczady i ludzi, których tu spotkał. Osobiście żegnam Przyjaciela, któremu tak wiele w życiu zawdzięczam...

Odszedł nagle w ciszy i spokoju w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego: gdy przyszedł czas i godzina usłyszał z niebios komendę: "Chodź", i tak, jak wierny ratowniczej Przysiędze, odpowiedział Najwyższemu: Idę... na wieczną służbę, na Połoniny, na niebieskie.

Janusz urodził się 21 lutego 1944 r. w Olesinie powiat Krasnystaw. Studia ukończył na Politechnice Warszawskiej, tam też się ożenił, zamieszkał i podjął pracę zawodową.
Z Bieszczadami związany był od 1967 roku w ramach akcji letniej studenckich baz noclegowych. Nie było agroturystyki, hoteli, pensjonatów. Turyści, studenci wędrowali z plecakami i namiotami korzystając z gościnności baz i wszyscy trafiali w końcu do Ustrzyk Górnych. Na cypelku nad potokiem Wołosaty stała legendarna baza imieniem Żubra Pulpita stworzona i prowadzona przez Janusza Wójcika – od początku aż po jej kres w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku.
Tak jak baza tak i Janusz stał się postacią legendarną, człowiekiem o charyzmie przywódcy i wielkim szacunku do ludzi, kultury i tradycji. W 1973 roku uzyskał uprawnienia przewodnickie Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich. Następne lata zbliżyły go do organizacji, tak jak obecnie elitarnej i jedynej w swoim rodzaju – do Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Miał szczęście poznać Karola Dziubana, zaprzyjaźnić się z Zyźkiem Wilkiem, Ryśkiem Kaflem, Duśkiem Kurkiem. Nie sposób wszystkich wymienić... Ratownikami byli już przewodnicy SKPB: Willi, Oldek, Jurek i to oni w 1978 r. dali świadectwo przydatności Janusza do służby górskiej. A dalej był kurs I stopnia i najważniejszy dzień w życiu każdego ratownika: złożenie Przyrzeczenia i otrzymanie blachy: niebieskiego krzyża na białym tle w owalu przyozdobionym kosodrzewiną. Miało to miejsce w Bukowcu 28 listopada 1980 roku. Jego działalność ratownicza to udział w 7 wyprawach ratunkowych i prawie tysiąc godzin przepracowanych społecznie.

Skończył się czas baz namiotowych, Janusz szukał umocowania, by na stałe związać się z Bieszczadami. Nie było to możliwe w Ustrzykach, kupił więc działkę w Wetlinie, by niemalże z marszu współtworzyć legendę Manhattanu w Starym Siole. Cieszył się życiem i tym, że zrealizował cel tego życia – zamieszkał w domu z widokiem na Połoniny. Wetlina i gmina Cisna zyskały nietuzinkowego mieszkańca zaangażowanego w sprawy społeczności lokalnej.
Pozostał sobą niezależnie od miejsca i sytuacji, postacią barwną i rozpoznawalną tak wśród tłumów zgromadzonych na Bieszczadzkich Aniołach jak i na organizowanych happeningach 1-wszo majowych.

I taki Janusz Wójcik pozostanie w naszej pamięci i żyć będzie wśród nas, póki tej pamięci starczy... Odszedł nagle i zbyt szybko pozostawiając w żałobie wielkie grono przyjaciół. Szczególne słowo solidarności w bólu i cierpieniu kieruję do Bożeny - współtowarzyszki Jego życia.

Spoczywaj w Panu, skoro Jego wola była taka. 
Dołączysz do grona wielu naszych Kolegów tworzących ratowniczy niebiański zastęp, przekaż im, że żyją nadal w sercach naszych i modlitwie.

Żegnam Cię Januszu słowami wiersza:

Niespodziewanie zgasło życie
Marzenia czyjeś niespełnione
Wspomnieniem biegło serca bicie
Usta są ciszą wypełnione.
A on tak bardzo chciał do gór
Do cerkwi wiatrem pochylonych
Wędrować w górę aż do chmur
Smakować piękno chwil szalonych
Przesiedzieć przy ognisku noc
Ze słońcem się przywitać rano
Spakować plecak, zwinąć koc
I dalej… drogą pójść nieznaną.



Módlmy się...
Boże wszechmogący, nasz Kolega ratownik górski Janusz pełnił służbę miłości miłosiernej dla bliźnich, okaż mu swoje przebaczenie i litość, wezwij Go przed swój tron, aby cieszył się oglądaniem Twojego oblicza na wieki. Amen.

Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie...

_________________________________________________

Anons: ksiądz Piotr Bartnik duszpasterz środowisk turystycznych zaprasza 3 maja na godz. 15.00 do Łopienki, gdzie odprawiona będzie Msza św. za duszę zmarłego Janusza.